
Ustawa, która w mediach dorobiła się miana antysmogowej jest technicznie rzecz biorąc poprawką art. 96 w ustawie Prawo Ochrony Środowiska.
Do tej pory przepis ten umożliwiał wprowadzenie ograniczeń w stosowaniu danych paliw w sposób bardzo toporny, bo jedynie przez całkowity zakaz, i — jak pokazała niedawna decyzja NSA unieważniająca krakowską uchwałę antysmogową — nieskuteczny.
Nowa wersja tego przepisu to już nie wyłącznie całkowity zakaz, ale możliwość wprowadzenia minimalnych wymagań:
Co to oznacza? Odtąd będzie można na danym obszarze, np. miasta czy gminy, zabronić spalania np. mułu węglowego czy też użytkowania najgorszych, pozaklasowych kotłów zasypowych. Dotąd takiej możliwości stopniowania wymagań nie było, dlatego w Krakowie dwa lata temu zabroniono całkowicie spalania węgla, bo innej drogi nie było, a i ta okazała się nierealna.